Gosia i Szymon | Ślub we Włoszech

 

Włoska przygoda

Zapraszam Was dzisiaj do obejrzenia włoskiej historii. Sesja narzeczeńska, ślub kościelny, który odbył się w plenerze i spontaniczny plener w mieście położonym ponad 700 metrów n.p.m. Wszystko działo się na włoskiej wyspie Sycylii.  To były cztery intensywne dni pełne przygód.

Z czym kojarzą mi się Włochy… Makarony, wino, piękne uliczki i wspaniałe krajobrazy. Byłam niezwykle podekscytowana. To była moja pierwsza wizyta w słonecznej Italii. Gdy tylko wylądowaliśmy wyobrażenia stały się rzeczywistością. W całej czterodniowej podróży towarzyszyła nam muzyka z filmu “Ojciec Chrzestny”. Wyobrażacie sobie ten klimat? <3 Niewątpliwie taki ślub to spełnienie marzeń każdego fotografa.

Kochani Gosiu i Szymonie – dziękuję Wam za wspaniałą przygodę. Dziękuję za Waszą gościnność i cudowną, rodzinną atmosferę. Cieszę się, że mogłam Wam towarzyszyć w tych pięknych chwilach. <3

Sesja narzeczeńska – Castellammare del Golfo

Na początek kilka ujęć z sesji narzeczeńskiej. Sesje zrobiliśmy w miasteczku, które było oddalone kilka kilometrów od willi, w której mieszkaliśmy. Castellmmare del Golfo zauroczyło nas swoim otoczeniem.

 

 

 

 

Dzień ślubu – Scopello

Przygotowania, które przebiegały na totalnym luzie! Szymon nie potrzebował zbyt wiele czasu, jak to zazwyczaj u mężczyzn bywa. 😉 Podczas gdy Gosia tworzyła swój makijaż i fryzurę Szymon relaksował się w basenie. Nie mogłabym nie wspomnieć o tym, że boską fryzurą dla Panny Młodej zajęła się mama Pana Młodego, której uczyła się miesiąc czasu! Wszyscy byliśmy pod wrażeniem. O makijaż zadbała sama Gosia, która na codzień prócz tego, że jest modelką również pracuje jako wizażystka.

Gosia i Szymon urządzili piękny, kameralny ślub w wyjątkowym miejscu. Przysięgali sobie miłość na zawsze w otoczeniu gór i morza skąpani w słońcu. Oczywiście, nie obyło się bez łez wzruszenia i radości. Przed uroczystym obiadem wybraliśmy się na krótki spacer po pobliskich uliczkach by zrobić mini sesje. Jak już wspomniałam, Gosia jest modelką w związku z tym współpraca przebiegała wyśmienicie od samego początku. Przepiękna i odważna Panna Młoda. Ponieważ to był pierwszy raz Szymona przed obiektywem pojawił się delikatny stres, ale z taką kompanką szybko brak doświadczenia poszedł w zapomnienie. Świetnie się bawiliśmy. Ciężko było skończyć sesje, ale czas wracać do swoich bliskich. Wino, toasty, przemówienia i dużo śmiechu. Tak przebiegła kameralna uroczystość poślubna.

 

 

Sesja poślubna – Erice

Bardzo spontanicznie trafiliśmy do miasteczka Erice. Plan początkowo był inny, ale jak to czasami bywa. Zmienił się w trakcie realizacji.

 

 

Jeśli zastanawiacie się nad kameralnym ślubem za granicą to nie ma nad czym. Warto spełniać marzenia! I jeśli zechcecie bym to właśnie ja Wam towarzyszyła fotograficznie to zapraszam serdecznie do kontaktu <3

2 komentarze

Post A Comment